Nie wiem gdzie ucieka mi czas, z każdego dnia pozostaje jedynie pustka albo w lepszym przypadku wspomnienia. Nie wiem kiedy był poniedziałek, zanim zdążyłam się obrócić i sprawdzić nastała już środa, jutro czwartek piątek zaraz nadejdzie.. potem sobota (wesele) niedziela dzień nauki i odpoczynku. Każdego dnia pokonuje kilometry wracając do domu.. tylko wtedy mam czas, żeby zastanowić się nad wszystkim co dzieje się teraz w moim życiu, właściwie mimo, że nie dzieje się zbyt wiele jestem pogubiona we własnych komentarzach. Poniedziałek miło spędzony z Różą i nauka do wosu, z którego oczywiście nie pisałam kartkówki, mimo że uczyłam się na niego, dobre dwie godziny. Wczorajsza nauka uświadomiła mi jak ogromne zaległości ciągną się za mną z gimnazjum. DZIESIĘĆ GODZIN NAUKI Z HISTORII? żeby opanować cztery tematy.. myślę, że powinnam brać coś na koncentracje. Brakuje mi tysiąca witamin i może przez to moja pamięć jest taka ubolewająca. Ale kartkóweczka poszła w miarę dobrze, nie licząc tradycyjnych potyczek, miłe zaskoczenie ze strony profesora z geografii szybko zgasiło mój niespodziewany entuzjazm.. Czas rozpocząć naukę do testu z chemii.. zdecydowanie powinnam zastanowić się nad dobrym rozplanowaniem dnia, nie starcza mi czasu na żadne przyjemności, nie mam też czasu spojrzeć przed siebie, to co dopiero za siebie. Moim jedynym marzeniem jest po prostu porządnie się wyspać..









Brak komentarzy:
Prześlij komentarz