poniedziałek, 29 października 2012



Wasze spojrzenia były życzliwe, chęci szczere, zapał zaistniał-zdążyliście nawet zamknąć im usta i okna z własnym widokiem, zabezpieczyć drzwi przed ucieczką z ram framug. Noce jednak pozostały jesienne, dni bezsenne, bezcenne nieocenionym odcieniem wahania, rozedrgań, rozłamów, schizmy południowej, schizofrenii, dwubiegunowej depresji, kompresji, kondensacji, stagnacji, irytacji imitacją powietrza we wnętrzu pustych oczu bez koloru, bezbarwnego głosu, żałobnego patosu, prognozy, apoteozy. Homeostazy. Nic dwa razy. Bez przyczyny. Z premedytacją zaszufladkowałam, ujawniając marcowe hisotrie. Na wpół nadmorskie




o mamo ! <333




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz