wzruszam się. to są takie chwile że się wzruszam trochę w środku myśląc o przeszłości i o tym co będzie i ciągle wątpię potok słów nie wiem co pisać nie wiem co mówić jak myśleć , słońce - a pod tym słońcem nieustanna walka rozum i czucie, szczerość i tak będzie lepiej. aż strach pomyśleć co by było gdybyśmy wszyscy nagle zaczęli mówić prawdę. swojej prawdy się nie boję. jednak myślę że gdybym zaczęła mówić byłabym w pewien sposób skreślona. należy przepraszać za złość, należy przepraszać że się kocha. nie przeżyję kolejnej śmierci - a może w międzyczasie (staję twarzą w twarz z prawdą że całe moje życie to międzyczas)nauczę się nie spalać tak łatwo i tak szybko, po prostu nauczę się nie wypadać z orbity vita (staję twarzą w twarz z prawdą że całe moje życie to dążenie do wypadania z tej orbity). w ten właśnie sposób nie dochodzę do żadnych wniosków, no może oprócz tego że definiuję predestynację..



piękny miś!
OdpowiedzUsuńcałusek
Usuń