Wczoraj noc spadających gwiazd, na podlasiu jedynie było widać warstwę chumr. Postanowiłam spędzić tą noc oczekując na spadającą gwiazdkę, która przyniesie mi w życiu choć trochę szczęścia, odpaliłam sobie świeczki, pozwoliła unieść się najpiękniejszym aromatom kadzideł, włączyłam kilka ulubionych piosenek i zaczęłam czytać książkę w nadzieji, że chumry odejdą a niebo przesłoni się blaskiem gwiazd. Dopiero koło godziny drugiej, zaczęły się wyłaniać gwiazdki, siedziałam na oknie parapetu z dobre trzydzieści minut w końcu stwierdziłam, że to nie ma sensu i wtedy zobaczyłam
spadającą gwiazdę hihi :3 Fakt, męczyłam się ze snem do godziny około czwartej.. co staje się
codziennością każdej nocy. Dzisiaj mam jakieś spotkanie klasowe, na które wypadałoby się wybrać
z racji tego, że sama je zaplanowałam. Muszę iść do biblioteki i wyporzyczyć '' Przedwiośnie
kocham tą książkę, ale gdzieś latami przy przeprowadzce zaginął po niej ślad.
Dzięki Gosi dowiedziałąm się, że na zakończeniu IO była
ukochana Kate Moss :333333 muszę obejrzeć powtórkę.

piękna była ta noc - chyba warto było czekać? :)
OdpowiedzUsuńoj tak szczególnie, że do godziny drugiej nie było widać nic
OdpowiedzUsuńale warto , nawet na tą jedną : )